
CASE STUDY: Jak zautomatyzowałem bloga bez linii kodu ręcznie
Wielka przeprowadzka i nowe porządki: Seohost, Mikrus i czysta karta
Proces przenoszenia bloga na serwer Seohost uznaję za zakończony. Nie oznacza to jednak, że porzucam Mikr.usa. Wręcz przeciwnie - mimo swoich ograniczeń, to środowisko jest dla mnie bardziej otwarte i tam właśnie buduję swoją piaskownicę oraz portfolio. Stary adres pod domeną cytr.us stał się poligonem doświadczalnym, gdzie badam własną ciekawość i testuję nowe rozwiązania.
Udało mi się osiągnąć wszystko, co zaplanowałem. Na moim poziomie nie było rzeczy, której bym nie wymyślił i nie wdrożył. To satysfakcjonujące uczucie, gdy wizja w 100% pokrywa się z działającym kodem. Całość postawiłem na Gemini, bo przy takiej ilości generowanego kodu potrzebuję potężnego okna kontekstowego. Roczny abonament kosztował mnie około 64 zł miesięcznie - to cena, którą bez mrugnięcia okiem płacę za efektywność.
Samo pojęcie piaskownicy przywlokłem z kursów Microsoftu. Nie jestem specjalistą i nie zamierzam go udawać. Kiedy zderzyłem się z ludźmi z Microsoftu budującymi Copiloty w zamkniętych środowiskach Azure, zrozumiałem, że to inna liga - tam rządzi RODO i ogromne budżety. Ja poszedłem drogą partyzancką: niskim kosztem, ale z maksymalną automatyzacją.
Mój blog to nie jest projekt pod grupę docelową. To spełnienie dziecięcego marzenia o własnym miejscu w sieci i budowa portfolio. Robię to dla siebie, ale dzielę się wiedzą, bo czuję się do tego zobowiązany - wiele z tych szkoleń udało mi się wyłapać za darmo.
Logistyka treści: Jak ChatGPT i Telegram zastąpiły mi klawiaturę
Nie tracę czasu na pisanie tekstów. Ja je dyktuję. Wykorzystuję do tego aplikację ChatGPT, która ma obecnie bezkonkurencyjny moduł rozpoznawania mowy. Potem surowy tekst leci do mojego Redaktora HTML (specjalny Gem w Gemini), który układa strukturę, dba o lightbox dla zdjęć i formatuje całość tak, by dało się to czytać.
Największym ułatwieniem jest jednak Blog Image Uploader. Zamiast bawić się w logowanie do FTP, wysyłam zdjęcia bezpośrednio na Telegram. Mój automat sprawdza typ pliku, skaluje go do 1200x1200px, konwertuje binarnie i wrzuca do odpowiedniego folderu na serwerze, odsyłając mi gotowy link URL. Dzięki temu mogę zrobić wpis nawet będąc na wakacjach, używając wyłącznie telefonu.
Silnik bloga - Trzy filary automatyzacji
- Publikacja i SEO: Dwa przepływy. Jeden co dwa dni zmienia status wpisu na "gotowy", a drugi codziennie o 3:00 nad ranem publikuje jeden artykuł. Dzięki temu nie zalewam strony kilkoma wpisami naraz.
- Image Uploader: Opisany wcześniej most między Telegramem a FTP.
- Backup: Raz na kwartał pełny zrzut plików na Google Drive. Na SeoHost ryzyko utraty danych jest małe, ale porządek w papierach musi być.
Ekosystem asystentów (Gems) i "Asystent Cytr.usa"
Do obsługi bloga i nowych projektów stworzyłem zestaw dedykowanych asystentów wewnątrz Gemini. Gems są genialne, choć brakuje im jeszcze opcji logowania czy zaawansowanych dostępów znanych z Custom GPTs. Mimo to, w moim workflow sprawdzają się idealnie.
| Nazwa Asystenta | Zadanie / Funkcja | Wykorzystywane Narzędzia |
|---|---|---|
| Redaktor HTML | Formatowanie treści, tabele, cytaty, semantyka | Gemini Pro |
| Promptownik Graficzny | Generowanie promptów w JSON dla DALL-E, Midjourney, Banana2 | Gemini Pro / CharGPT |
| Asystent Cytr.us | Budowanie aplikacji na serwerze cytr.us, analiza dokumentacji | Grok (wcześniej), Gemini Pro |
| Kreator Grafik | Ustawianie formatów obrazków wyróżniających | Canva.com |
Szczególnie dumny jestem z Asystenta Cytr.us. Przed rozpoczęciem działania sprawdza aktualną dokumentację Mikr.us/Cytr.us i prowadzi mnie za rękę podczas realizacji pomysłów na serwerze Mikr.us. Dużo kodu wygenerował mi jeszcze darmowy Grok, kiedy kiedy jeszcze cokolwiek dowoził, teraz pałeczkę przejęło Gemini Pro. Wszystko to bez naruszania RODO czy AI Act - jestem na te punkty bardzo wyczulony i po prostu nie przetwarzam danych osobowych, by nie musieć implementować irytujących pop-upów.
Filozofia "Bez spiny" i odcięcie od szumu
Od lutego siedziałem non stop w modelach językowych i wdrażałem ten system. Teraz czas odpompować. Blog zostaje w formie, w jakiej jest - nie planuję gonić za zasięgami, nie będę się podczepiał pod aktualne wydarzenia ani udawał influencera, by budować wyniki na kontrowersjach. To jest mój prywatny dziennik bojowy.
Wiem dokładnie, czego nie chcę, a to, co chciałem osiągnąć - dowiozłem w 100%. Nie ma w tym pychy, jest po prostu rzemieślnicza satysfakcja z domkniętego projektu.
Za około miesiąc strona powinna być na tyle dobrze spozycjonowana, że będę jej używał jako własnej bazy wiedzy. Zamiast szukać na YouTube jak podpiąć konkretne API, wejdę do siebie i sprawdzę swoje notatki. Jeśli ktoś przy okazji z tego skorzysta - super. Jeśli nie - świat się nie zawali.
Dlaczego na blogu nie ma komunikatów o ciasteczkach i RODO?
Co stanie się ze starym adresem na cytr.us?
Czy planujesz dalsze modyfikacje wyglądu bloga?


