
Jak zautomatyzowałem bloga, żeby nie dotykać kodu
Przestań marnować czas na ręczne formatowanie i zautomatyzuj publikację bloga
Jeśli zastanawiasz się, jak wygląda moje flow do tworzenia treści, to przestań. Poniżej dostajesz na tacy mój prywatny dziennik bojowy z automatyzacji. Zbudowałem ten system, żeby pisanie było efektem, a nie użeraniem się z kodem.
Patrzyłem na blogi takie jak Links.net Justina Halla czy osobisty notatnik Jakuba Mrugalskiego. Dostajesz tam surową ścianę tekstu. Zero litości dla oczu. Z drugiej strony, dzisiejszy rynek webowy to potworna ilość kodu inline i śmieciowych klas CSS. Obie skrajności są tragiczne. Chciałem, żeby moja strona sama wiedziała, co ma zrobić. Bez mojego dłubania.
Kim są ci goście i dlaczego w ogóle o nich wspominam?
O Justinie Hallu pisałem krótko już w artykule o powstawaniu tego bloga. Natomiast Jakub Mrugalski, znany w sieci jako unknow, to polski ekspert od IT i cyberbezpieczeństwa. Robi świetną robotę w kilku obszarach:
- Edukacja i szkolenia: Współtworzy kurs AI_Devs, uczy integracji systemów z modelami LLM.
- Twórczość internetowa: Wypuszcza kultowy newsletter #unknowNews i działa na YouTube.
- Infrastruktura: Stworzył projekt MIKR.US. To tanie serwery VPS dla pasjonatów. Dzięki niemu możemy psuć rzeczy w sieci za grosze. Ten projekt to dla mnie lot w kosmos.
- Społeczność: Od lat dzieli się wiedzą z zakresu hackingu na UWTeam.org.
Zmuś głupie kaskadowe arkusze stylów do odwalenia najgorszej roboty
Nie ma w tym żadnej magii. Cały mechanizm opiera się na kaskadowych arkuszach stylów i selektorach potomków. Zamiast zapychać bazę danych tasiemcami z klasami CSS przy każdym nagłówku, mój arkusz stylów jest po prostu mądrzejszy od standardowych rozwiązań.
Poprosiłem sztuczną inteligencję o skonfigurowanie motywu tak, abym mógł pisać w najprostszym, semantycznym formacie:
<h2>To jest wpis</h2>
<p>A to jest <strong>super</strong> <em>ciekawa</em> treść tego wpisu</p>
Cały artykuł ląduje w jednym, nadrzędnym znaczniku <article>. Mój główny plik CSS ma zaszyte żelazne zasady. Przeglądarka dostaje prosty rozkaz: widzisz nagłówek wewnątrz tego kontenera - narzuć na niego odpowiedni wygląd. Baza danych przechowuje absolutnie czysty kod. Zero zanieczyszczeń.
Zautomatyzuj proces publikacji, żeby nie przepalać życia na klikanie
Zbudowałem własną taśmę produkcyjną. Ja dostarczam myśli, maszyny robią czarną robotę. Moje flow wygląda następująco:
- Pisanie i tagowanie: Dyktuję/piszę surowy tekst. Następnie karmię nim mojego dedykowanego Gema w Gemini. To mój osobisty, bezlitosny redaktor HTML. Nakłada tagi, buduje szkielet i nie ingeruje w sens moich słów.
- Arkusz i grafika: Tworzę prostą grafikę tytułową w Canvie i ładuję ją na serwer. Link oraz wygenerowany kod wklejam do arkusza Google Sheets. Zmieniam status na gotowy. Tutaj kończy się moja praca.
- Pobudka maszyny: Zgodnie z harmonogramem, raz na 7 dni, uruchamia się n8n. Pobiera rekord z arkusza i zaczyna mielić dane po jednym wierszu z odpowiednim statusem w odstępach co 5 minut.
- AI od brudnej roboty: Treść leci do węzła opartego na modelu Grok. Algorytm służy mi wyłącznie jako wyrobnik od SEO. Generuje klikalny tytuł, opis meta i przygotowuje czysty link (slug). Robi to, nad czym ja bym zasnął i to w trzy minuty.
- Zrzut na serwer FTP: Na koniec n8n pakuje wszystko w jedną paczkę, loguje się na serwer i wstrzykuje pakiet prosto do mojej bazy danych w formacie JSON.
Ja napisałem/podyktowałem tekst, maszyna ubrała go w metadane i wsadziła na serwer, a globalny CSS nadał mu wygląd. Krótko mówiąc - zmuś algorytmy do odwalenia najgorszej roboty, a sam skup się na tym, co masz do powiedzenia.