
Dlaczego chciałem skasować bloga i co o tym powiedziało mi AI
Pierwszy kryzys i brutalne zderzenie z rzeczywistością
No i nadszedł czas pierwszego kryzysu. Zacząłem się poważnie zastanawiać, czy ten projekt ma w ogóle jakikolwiek sens. Intencja była prosta: zawsze chciałem mieć bloga. Nie myślałem o monetyzacji i nadal nie mam tego w planach. Funkcjonalności mają mi służyć, a nie atakować czytelnika chamskimi reklamami, wyskakującymi okienkami czy innym gównem, które mnie osobiście drażni.
Kolory? Może wyszedł z tego jakiś żeński fiolet, ale dobrze kontrastuje i robi robotę. Brak systemu komentarzy to celowy wybór. Nie chcę przetwarzać żadnych danych osobowych, więc nie dowiem się zbyt szybko, jaki jest realny odbiór. Dzisiaj miałem ochotę to wszystko wywalić. Zadałem sobie pytanie: po co to komu? Zanim jednak wcisnąłem przycisk "delete", wrzuciłem swój projekt do kilku modeli AI, żeby sprawdzić, czy to w ogóle ma sens.
Bezlitosny audyt AI: Co modele myślą o blogu?
Wyniki mnie zaskoczyły. Spodziewałem się lania wody, a dostałem całkiem konkretny feedback, który ostatecznie wybił mi z głowy kasowanie projektu.
Werdykt 1: ChatGPT
- Wyraźna tożsamość: Blog to osobisty dziennik praktyka. Brak tu marketingowego bełkotu, jest za to zasada: maszyna ma pracować, Ty masz myśleć.
- Praktyka ponad teorię: Teksty o VPS, n8n i PHP to złoto dla właściwego odbiorcy. Zero lania wody o "trendach w IT".
- Słabe strony: Zero SEO i brak jasnej grupy docelowej. Teksty momentami zakładają zbyt dużą wiedzę u czytelnika. Brak ruchu organicznego z Google.
Werdykt 2: Grok
- Autentyczność: Strona to cyfrowy notatnik operacyjny. Styl jest bezpośredni, bez żebrania o lajki i suby.
- Konkret: Wpisy są użyteczne. Z każdego tekstu można wynieść kod, listę TODO albo chociaż życiową lekcję.
- Minimalizm: Zero ciężkich skryptów. Blog działa jak za starych, dobrych czasów.
Werdykt 3: Claude
- Regularność i format: Różnorodne wpisy (case study, tutoriale, opinie). Techniczny setup bloga (brak WordPressa, flat-file CMS) sam w sobie jest świetnym tematem.
- Zgrzyty: Clickbaitowe tytuły (np. o karach z AI Act) lekko kontrastują z założeniem "bez nadęcia". Mieszanie tematów (IT i wargaming) może dezorientować.
Werdykt 4: Gemini
- Styl wizualny: Neo-brutalizm i WonderCMS robią robotę. Czysty konkret, który ładuje się błyskawicznie.
- Filozofia: Hasło "kradnij schematy i wracaj do własnej roboty" buduje zaufanie. To otwarta szuflada z notatkami z pola walki.
Decyzja zapadła: zostawiam to. To mój cyfrowy warsztat i brudnopis. Jeśli ktoś skorzysta - świetnie. Jeśli nie - świat się nie zawali.
SEO, statystyki i pisanie dla siebie
Miałem wielkie plany i tysiące pomysłów na teksty. Niestety, rzadko przelewam je na papier na bieżąco, mimo że inspiracje uderzają mnie po każdym obejrzanym szkoleniu. Strona wisi w sieci od lutego 2026 roku. Sprawdziłem statystyki i rzeczywistość szybko weryfikuje oczekiwania.
| Wskaźnik SEO | Wynik | Komentarz redakcyjny |
|---|---|---|
| Średnia pozycja w Google | 6.2 | Wysoko, ale to zasługa totalnej niszy i braku konkurencji. |
| Wyświetlenia w SERP | 113 | Prawdopodobnie boty i skanery. |
| Realne kliknięcia | 2 | Czyli mam bloga, na którego nikt nie wchodzi. |
I wiecie co? Bardzo mi to pasuje. Piszę techniczne tutoriale (jak podpiąć API) z jednego, prozaicznego powodu: nie chce mi się potem szukać tego na YouTube. Zatrzymywanie wideo klatka po klatce, żeby sprawdzić, w co gość kliknął, to koszmar. Robię flow dla siebie. Jeśli wbijesz tu z Google i skorzystasz - mamy układ win-win.
Bezużyteczne kursy i amerykański fact-checking
Kolejna sprawa to mój kompleks szkoleniowy. Kiedyś zapisywałem się na wszystkie możliwe kursy i webinary. Z perspektywy czasu stwierdzam, że większość z tej wiedzy jest dziś bezużyteczna. Dynamika zmian w IT jest tak ogromna, że dziś każdy może wejść na średni poziom w automatyzacjach. Nie trzeba być wybitnym inżynierem. Trzeba po prostu wiedzieć, w co kliknąć i z jakiego narzędzia skorzystać.
Fascynuje mnie ignorancja "ekspertów" sprzedających szkolenia z automatyzacji dla firm. Radzą, żeby podpinać amerykańskie modele językowe bezpośrednio do firmowych skrzynek mailowych. Zero refleksji nad europejskim prawem i przetwarzaniem danych osobowych. Im więcej się uczę, tym bardziej wątpię w rzetelność tych ekspertów. Błędy to norma, trzeba stanąć w prawdzie i po prostu szukać pomocy tam, gdzie jest potrzebna.
Zauważyłem też irytujący trend podczas robienia fact-checkingu za pomocą LLM-ów. Zawsze rzucają mi źródłami z amerykańskich stron. Polskie portale są absolutnie pomijane. Wnioski są dwa: albo mamy fatalnej jakości content w kraju, albo modele są na sztywno spięte z rynkiem zza oceanu. Piszę po polsku, a linki dostaję po angielsku. Ręce opadają. Generalnie jednak nie będę też pisał o rzeczach których nie sprawdziłem na własnej skórze. Więc musi być jak jest.
Baza wiedzy, nie kółko wzajemnej adoracji
Nie mam zamiaru budować tu żadnej społeczności ani marki osobistej. Wyłączyłem wszystko, co mogłoby śledzić użytkowników. Nie obchodzi mnie, kim jesteś i ile masz lat. Buduję bazę wiedzy. Jesteś w pracy, musisz na szybko spiąć API Groka, wchodzisz do mnie, kopiujesz rozwiązanie i wracasz do roboty. Oszczędzasz godzinę na researchu. To jest ta realna wartość.
A clickbaitowe tytuły? Zostają. Clickbait ma sprawić, że wejdziesz. Gwarantuję jednak jedno: odpowiedź zawsze jest od razu a nie na końcu tekstu. Nie leję wody, żeby nabijać minuty na stronie. Zaczynamy od konkretu i kończymy konkretem. Jeśli to flow Ci nie odpowiada - Twój problem. Jeśli pomogłem lub zainspirowałem - zescrolluj w dół i postaw mi kawę.