
Przestań wierzyć, że Agenci AI zastąpią programistów
Kiedy wypuszczałem pierwszą, w pełni działającą wersję mojego darmowego edytora HTML "Bez spiny", czułem sporą satysfakcję. Zbudowałem to narzędzie we współpracy z modelem językowym w klasycznym oknie czatu. Miałem wizję, rzucałem pomysły, a AI zamieniało to na kod. Działało to jak magia.
Ale technologia nie znosi próżni. Postanowiłem podnieść poprzeczkę i zaktualizować projekt do wersji 2.0. Chciałem nowoczesnego designu, pełnej strony startowej i kilku bajerów UX.
Wszędzie w sieci trąbią dzisiaj, że przyszłością nie są już zwykłe czaty, ale Autonomiczni Agenci AI (jak Claude Code, Cursor, czy Windsurf). Magiczne byty, którym dajesz zadanie, a one same edytują pliki na dysku, stawiają środowisko i dowożą gotowy produkt. Postanowiłem sprawdzić ten hype na własnej skórze. Zleciłem Agentowi przepisanie mojego edytora. Wynik? To był fascynujący, ale momentami mocno frustrujący eksperyment.
Złudne "efekt WOW" na start
Na początku byłem w szoku. Zleciłem agentowi zadanie, a on zaczął żyć własnym życiem. Zanim w ogóle dotknął kodu HTML, sam zainstalował sobie Pythona, żeby napisać i wykonać skrypty pomocnicze. Dociągnął brakujące biblioteki, podpiął dodatkowe moduły MCP, żeby lepiej zrozumieć środowisko. Patrzyłem w monitor i myślałem: "O rany, ten gość zaraz napisze mi nowy system operacyjny".
Co więcej, Agent nie startował od zera. Miał do dyspozycji mój gotowy kod z wersji 1.0. Znał całą, skomplikowaną logikę aplikacji. A potem wygenerował projekt v2.0 i czar prysł.
Kiedy Agent okazuje się nadgorliwym Juniorem
Interfejs, który wypluł Agent, wyglądał kosmicznie dobrze. Piękne ikonki, nowoczesne cienie, tryb dark mode. Ale pod maską aplikacja dosłownie błagała o litość.
Agent zachowywał się jak typowy, nadgorliwy Junior Developer, który skupił się na tym, żeby guzik był ładny, ale zapomniał sprawdzić, czy mechanizm pod spodem w ogóle działa.
Oto z czym musiałem się zderzyć na placu boju:
- Kompletny brak responsywności: Agent potraktował polecenie o sztywnej szerokości tak dosłownie, że wyrzucił paski narzędzi poza ekran. Wersja mobilna przestała istnieć.
- Koszmar UX na desktopie: Ukrył paski przewijania, bo założył, że każdy używa ekranu dotykowego. Użytkownicy myszek stracili dostęp do połowy funkcji.
- Zepsuta synchronizacja scrolla: W starej wersji mieliśmy system, który płynnie przesuwał oba okna. Agent napisał nową funkcję i podpiął ją pod zły element. Aplikacja oślepła na ruchy rolką.
- CSS Bleeding: To był kryminał. Zgubiliśmy zabezpieczenie przed wrogim kodem. Gdy wkleiłem zewnętrzny kod, infekował on całą aplikację. Edytor potrafił nagle zmienić kolor tła na różowy.
<style> body { background-color: pink !important; } </style> - Niszczenie danych: Silnik do czyszczenia kodu, zamiast zostawić bezpieczne linki, masakrował je do zera. Zwracał mi puste atrybuty.
href=""
Dlaczego praca w oknie czatu okazała się lepsza?
Ten eksperyment uświadomił mi fundamentalną różnicę między rozmową z LLM w czacie, a delegowaniem pracy Agentowi w IDE.
| Narzędzie AI | Zalety i styl pracy | Wady i luki |
|---|---|---|
| Okno Czatu (Senior Architekt) | Rozumie intencje i wyłapuje luki w rozumowaniu. Myśli o brzegowych przypadkach. Zapewnia 80-90% trafności kodu. | Brak autonomii. Wymaga ręcznego kopiowania kodu i zarządzania plikami na dysku. |
| Agent w IDE (Junior Dev) | Działa punktowo i błyskawicznie. Samodzielnie stawia środowisko i wdraża zmiany w konkretnych plikach. | Ma klapki na oczach. Kiedy naprawia scroll, potrafi zepsuć logo. Wymaga aptekarskiej precyzji w komendach. |
Agent oczyścił kod z wrogich tagów, ale przy okazji wykasował wszystkie obrazki, bo zapomniał dodać tagu <img> do białej listy. Trzeba mu było tłumaczyć wszystko od zera, łopatologicznie.
Trójtorowa współpraca: Jak uratowaliśmy projekt
Żeby dowieźć HTML Studio v2.0 do końca, musiałem zmienić strategię. Zamiast liczyć, że Agent sam się naprawi, wróciłem do mojego zaufanego okna czatu. Stworzyliśmy trójkąt roboczy:
- Ja (Product Owner / Architekt): Obserwowałem błędy UX, testowałem aplikację i definiowałem, co trzeba osiągnąć.
- Model konwersacyjny w czacie (Senior Dev): Analizował zepsuty kod Agenta, diagnozował problemy i generował dla mnie pancerne, chirurgicznie precyzyjne polecenia naprawcze.
- Agent AI (Wykonawca / Junior Dev): Dostawał ode mnie gotowe instrukcje wygenerowane przez czat i karnie wdrażał je w plikach na dysku.
Wnioski z placu boju
Czy Agenci AI to przyszłość? Zdecydowanie tak. Możliwość automatycznego operowania na plikach to ogromny skok wydajności. Ale ten eksperyment obalił mit, że możesz dzisiaj odpalić program, wcisnąć guzik i iść na kawę.
Agent jest jak potężna, zautomatyzowana koparka. Jeśli puścisz ją samopas, zrujnuje Ci działkę. Zawsze potrzebny jest kierownik budowy.
Jeśli masz konkretny problem i wydajny model AI, z którym możesz porozmawiać i przemyśleć architekturę, stworzysz oprogramowanie komercyjnej jakości w kilka wieczorów. Mój darmowy edytor HTML to tego najlepszy, w 100% bezstanowy i bezpieczny dowód.